| Co by nie mowic to to morze to ... jest.
Kiedys wszyscy chcielismy plywac. Marzylismy o tym. Widzielismy przygody, podroze, pieniadze. Teraz juz plywanie nie daje nam tych rzeczy w takim stopniu jak zapewnialo to w momencie gdy o nim snilismy. Teraz juz nie ma wielkiego podrozowania, sa tylko lotniska i dojazd do statku taxoweczka, czasami noc w hotelu i piwko, ale to czasami (przynajmniej mi sie tylko tak sklada).
Ale to co najfajniejsze w plywaniu, nadal pozostalo, a my kiedys tam daleko wstecz, tworzac sobie obraz tego plywania, nie mielismy o tym pojecia. Ta najfajniejsza rzecz to powroty. To na to sie czeka juz w momencie kiedy wychodzi sie z domu i jedzie na lotnisko, i mysli sie o tym juz pierwszego dnia pobytu na burcie.
A mi zostalo do powrotu 63 dni:( Ale jakos to minie, i znow bedzie sie w domciu, bedzie sie w domciu i bedzie sie chcialo chlonac wszystko podwojnie i potrojnie, ale niestety tak sie nie da. A szkoda.
Pozdrowienia dla calej marynarskiej i niemarynarskiej braci.
Sciskam goraco
zen |